You are currently viewing Mit „przepracowania” traumy. Dlaczego nie chodzi o to, by zapomnieć, ale by pamiętać bez bólu w ciele.
Michał Halaczyński

Mit „przepracowania” traumy. Dlaczego nie chodzi o to, by zapomnieć, ale by pamiętać bez bólu w ciele.

Wyobraź sobie, że siedzimy teraz naprzeciwko siebie, z kubkami ciepłej kawy lub herbaty w dłoniach. Patrzę Ci w oczy i widzę to specyficzne zmęczenie. Nie takie po nieprzespanej nocy, ale takie, które osadza się w duszy po latach walki z samym sobą.

Mówisz mi:

Słuchaj, byłem/am już na tylu terapiach. Przeczytałem/am te wszystkie mądre książki o tym, jak ciało pamięta. Wiem, co mi się stało. Wiem dlaczego, przez kogo i w którym roku. Mam to poukładane w głowie.

A mimo to, kiedy przychodzi TEN moment,  ten konkretny zapach, ten ton głosu szefa, ta data w kalendarzu. Wtedy znowu czuję się jak małe, przerażone dziecko. Znowu ściska mi gardło, serce wali jak oszalałe, a ja chcę uciec lub zniknąć. 

Czy ja tego nigdy nie przepracuję? 

Co jest ze mną nie tak, że ciągle tam wracam?

Jeśli czytasz te słowa i czujesz ukłucie w sercu, bo brzmi to znajomo, chcę Ci dzisiaj powiedzieć coś, co może zabrzmieć kontrowersyjnie, ale mam nadzieję, że zdejmie z Twoich barków ogromny, niesprawiedliwy ciężar:

Z Tobą jest wszystko w porządku. 

To definicja „przepracowania”, którą nam sprzedano, jest zepsuta.

Wpadliśmy w kulturową pułapkę myślenia o traumie i trudnych doświadczeniach jak o brudnej plamie na białym obrusie naszego życia. Wierzymy, bo tak sugerują filmy, poradniki i czasem nawet niektórzy specjaliści, prawdziwi góru i „znawcy ponadluddzcy”. 

Jeśli użyjemy odpowiednio silnego „odplamiacza” (terapii, warsztatu, metody oddechowej), plama zniknie bez śladu. 

Że celem zdrowienia jest powrót do stanu „sprzed”. 

Że sukces oznacza, iż będziemy znów „czyści”, jakby nic się nigdy nie wydarzyło.

To jest mit. 

Szkodliwy, 

bolesny mit, który sprawia, że czujesz się winny/a, bo Twoja „plama” nadal tam jest, mimo że tak ciężko pracowałeś/aś, by ją usunąć.

Uzdrowienie to nie amnezja.

Prawdziwe uzdrowienie nie polega na wymazaniu przeszłości. Twój mózg i Twoje ciało to nie dysk twardy, który można sformatować.

Nie chodzi o to, by zapomnieć, co Cię spotkało. Nie chodzi o to, by stać się obojętnym. Chodzi o coś znacznie ważniejszego i bardziej realnego:

Chodzi o to, byś mógł/mogła o tym pamiętać, nie czując jednocześnie, jakby to działo się TERAZ w Twoim ciele.

Różnica między traumą a wspomnieniem nie leży w treści tego, co się stało. Leży w reakcji Twojego ciała tu i teraz.

Rana i blizna.

Żeby to lepiej zrozumieć, użyjmy obrazu, który najlepiej oddaje ten proces.

Nieprzepracowana trauma jest jak otwarta, żywa rana.

Jest zaogniona, bolesna, pulsująca. Cokolwiek jej dotknie, nawet delikatny podmuch wiatru, miękki materiał koszuli, czy przypadkowe spojrzenie innej osoby, wywołuje przeszywający ból.

Kiedy masz otwartą ranę, całe Twoje życie kręci się wokół niej. Chodzisz na palcach, unikasz ludzi, rezygnujesz z wyzwań, budujesz mury, wszystko po to, byle tylko tej rany nie urażać. Jesteś w ciągłym stanie alertu.

Uzdrowiona trauma jest jak blizna.

Spójrz na jakąś bliznę, którą masz na ciele. Jest widoczna? 

Tak. 

Czy zniknęła? 

Nie. 

Kiedy na nią patrzysz, dokładnie pamiętasz dzień, w którym powstała. Pamiętasz ból, pamiętasz okoliczności, pamiętasz strach.

ALE 

i to jest kluczowe, możesz tę bliznę dotknąć. Możesz po niej przejechać palcem. Możesz ją ucisnąć. 

I co czujesz? 

Czujesz zgrubienie skóry, może lekkie ciągnięcie, jest trochę inna w dotyku. Ale nie czujesz już tego przeszywającego, obezwładniającego bólu. Nie ma stanu zapalnego.

Blizna jest dowodem na to, że zostałeś/aś zraniony/a. Jest częścią Twojej historii, zapisaną na skórze. Ale jest też dowodem na to, że przetrwałeś/aś i że rana się zagoiła. 

Jest zamknięta.

Celem terapii nie jest sprawienie, byś zapomniał/a o ranie. 

Celem nie jest sprawienie, by skóra znów była gładka jak u niemowlęcia.

Celem jest zamiana otwartej, krwawiącej rany w stabilną bliznę, którą możesz dotknąć bez lęku.

Zadajesz sobie pewnie teraz pytanie:

Dobrze, rozumiem metaforę blizny. To ma sens. Ale dlaczego, do cholery, moja rana wciąż jest otwarta, skoro minęło 20 lat? Dlaczego moja głowa wie, że jestem bezpieczny/a, a moje ciało zachowuje się, jakbym był/a dalej na wojnie?

To jest najważniejsze pytanie w całym procesie zdrowienia. 

Odpowiedź na nie nie leży w Twojej „słabej woli” czy „złym charakterze”. 

Odpowiedź leży w sposobie, w jaki Twój mózg zapisuje wspomnienia, gdy jest śmiertelnie przerażony.

Żeby to zrozumieć, musimy zajrzeć pod maskę Twojego systemu nerwowego. Użyję kolejnej metafory, żeby nie zanudzić Cię neurobiologicznym żargonem.

Dwóch Archiwistów w Twojej Głowie.

Wyobraź sobie, że Twój mózg ma dwa główne działy odpowiedzialne za przechowywanie wspomnień. Pracują tam dwaj zupełnie różni specjaliści.

1. Bibliotekarz (Twoja Kora Nowa i Hipokamp)

To jest ten racjonalny, spokojny, uporządkowany archiwista.

 * Jego zadanie: Tworzenie spójnych historii.

 * Jak pracuje: Kiedy idziesz na zakupy, Bibliotekarz zapisuje: „Sobota, 14 maja, godzina 10:00. Supermarket. Kupiłem mleko i chleb. Była długa kolejka”.

 * Cechy: Jego wspomnienia mają początek, środek i koniec. Co najważniejsze, to są osadzone w czasie. Kiedy je wspominasz, wiesz, że to było wtedy, a nie teraz.

2. Czujnik Dymu (Twoje Ciało Migdałowate i Pień Mózgu)

To jest Twoja pierwotna straż pożarna. Najstarsza część mózgu, którą dzielimy z gadami.

 * Jego zadanie: Utrzymać Cię przy życiu za wszelką cenę.

 * Jak pracuje: Nie bawi się w subtelności, daty czy logikę. Skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia.

 * Cechy: Jest niesamowicie szybki, ale bardzo niedokładny. Działa na zasadzie skojarzeń, a nie faktów.

Co się dzieje w chwili traumy?

Trauma to moment, w którym dzieje się coś, co przerasta Twoje możliwości poradzenia sobie w danej chwili. Jesteś bezradny/a. System jest przeciążony. Często się mówi, że trauma powstaje wtedy, kiedy spełnione jest kilka warunków: 

  • Za szybko
  • Za dużo
  • Za silnie

W tym ułamku sekundy w Twoim mózgu dzieje się coś kluczowego: Bibliotekarz ucieka w panice.

Poziom stresu jest tak wysoki, że racjonalne części mózgu (hipokamp) dosłownie się wyłączają. Przestają zapisywać czas i kontekst.

Stery przejmuje w całości Czujnik Dymu. Co on zapisuje? Nie zapisuje historii. Zapisuje doznania zmysłowe i fizyczne związane z zagrożeniem. Zapisuje bardzo dużo bodźców, o wiele więcej niż nasz cytowany bibliotekarz.

Zapisuje zapach wody po goleniu sprawcy. Kolor ściany w pokoju, w którym dostałeś/aś złą wiadomość. Dźwięk klucza w zamku. A przede wszystkim,  to potworne napięcie w brzuchu, ten bezdech, to zamrożenie karku.

I tu jest pies pogrzebany. 

Tu jest źródło Twojego cierpienia:

Czujnik Dymu nie ma poczucia czasu.

Dla Twojego ciała migdałowatego nie istnieje „20 lat temu”. Istnieje tylko wieczne 

„TERAZ” albo „NIE TERAZ”.

Dlaczego wciąż tam wracasz?

Dlatego dziś, będąc dorosłym, bezpiecznym człowiekiem w 2026 roku, możesz poczuć ten sam zapach wody po goleniu na ulicy, albo usłyszeć podobny ton głosu szefa, z 2002 roku i Twój Czujnik Dymu zaczyna wyć.

On nie sprawdza w kalendarzu. 

Nie pyta Bibliotekarza: 

Hej, czy ten zapach to zagrożenie z 1997 roku, czy po prostu ktoś w windzie?

Czujnik Dymu działa natychmiastowo: 

Zapach X = Śmiertelne Zagrożenie = URUCHOM ALARM W CIELE.

W ułamku sekundy zalewa Cię kortyzol. 

Serce wali. 

Spinasz barki. 

Chcesz uciekać.

Dla Twojego ciała trauma dzieje się ZNOWU. Nie wspominasz jej. Ty ją przeżywasz na nowo somatycznie (cielesnie). 

Twoja głowa wie, gdzie jesteś, ale Twoje ciało mentalnie teleportowało się do przeszłości, bo dla niego ta przeszłość nigdy się nie skończyła.

Na czym polega więc prawdziwe uzdrowienie?

Jeśli zrozumiałeś/aś ten mechanizm, wiesz już, dlaczego „gadanie o traumie” często nie pomaga. Możesz godzinami tłumaczyć Bibliotekarzowi, że jesteś bezpieczny/a. On to wie! Ale to nie on zarządza alarmem.

Uzdrowienie nie polega na próbie przekonania Czujnika Dymu logicznymi argumentami.

Prawdziwe leczenie traumy to proces powolnego, bezpiecznego przenoszenia tych „gorących”, bezczasowych wspomnień zmysłowych z archiwum Czujnika Dymu do uporządkowanego archiwum Bibliotekarza.

Chodzi o to, by Twoje ciało na poziomie biologicznym, a nie intelektualnym zrozumiało, że tamto wydarzenie ma już swój koniec. Że wtedy było niebezpiecznie, ale teraz jest już bezpiecznie.

Chodzi o to, byś mógł/mogła poczuć ten zapach, i żeby Twój Bibliotekarz mógł powiedzieć: 

Ach, tak. To zapach, który kojarzy mi się z trudnym dzieciństwem. To przykre wspomnienie. 

Ale Czujnik Dymu pozostanie cicho, bo będzie wiedział, że to tylko wspomnienie, a nie aktualny pożar.

Wiem, że to, co przeczytałeś/aś do tej pory, może być przytłaczające. 

Świadomość, że Twoje własne ciało „oszukuje Cię”, teleportując Cię w przeszłość, nie jest łatwa.

Ale spójrz na to z drugiej strony: skoro wiesz już, że to błąd systemu, a nie Twoja wada charakteru, możemy przestać walczyć z wiatrakami i zająć się czymś, co naprawdę działa.

Wolność bycia „po”.

Skoro wiemy, że nie da się wykasować pamięci Czujnika Dymu logicznymi argumentami, na czym polega sukces w terapii?

Kiedy proces przenoszenia wspomnień z „gorącego archiwum” ciała do „zimnego archiwum” głowy dobiega końca, dzieje się coś niesamowitego. 

Odzyskujesz ogromną ilość energii, którą do tej pory zużywałeś/aś na trzymanie tej starej rany w zamknięciu.

Przepracowanie oznacza, że historia Twojego życia staje się spójna. Że możesz powiedzieć (sobie lub innym):

Tak, to mi się przydarzyło. To było straszne. To mnie ukształtowało, może nawet zostawiło trwały ślad. Czasem jest mi smutno, gdy o tym myślę. Ale to już nie rządzi moim dzisiejszym dniem. Mój oddech jest spokojny, a moje ciało wie, że to już przeszłość.

Nie chodzi o powrót do niewinności sprzed traumy. Jesteś teraz kimś innym, bogatszym/ą o to trudne doświadczenie, może bardziej empatycznym/ą, może silniejszym/ą w sposób, którego nikt by sobie nie życzył, ale który jest realny.

Uzdrowienie to integracja, a nie amputacja części własnej historii. To moment, gdy rana staje się blizną, tą widoczną, ale niebolesną.

Ćwiczenie do pracy własnej: Twoja Kotwica Bezpieczeństwa

Mam dla Ciebie narzędzie. To nie jest magiczna różdżka, która sprawi, że trauma zniknie. To jest apteczka pierwszej pomocy, kiedy Twój Czujnik Dymu zaczyna wyć. Zrób nawet jak wydaje Ci się, że to głupie, banalne, czy co tam Ci Twoja kreatywna podświadomość podsunie. 

Kiedy trauma „odpala się” w ciele, nasza uwaga automatycznie, jak magnes, kieruje się tam, gdzie jest największy ból i dyskomfort (ścisk w gardle, kołatanie serca, napięty brzuch).

To naturalne. Chcemy wiedzieć, co nas boli. Ale paradoksalnie, skupianie się tylko na zagrożeniu wzmacnia sygnał alarmowy.

To ćwiczenie pomoże Ci zbudować „przeciwwagę” w ciele, tą bezpieczną wyspę, na której możesz stanąć, gdy wokół szaleje sztorm emocji. 

Nie chodzi o to, by sztorm natychmiast zniknął, ale byś Ty w nim nie utonął/utonęła.

Krok 1: Znajdź chwilę (Zatrzymaj się)

Kiedy czujesz, że zalewa Cię fala starego lęku, spróbuj się fizycznie zatrzymać, jeśli to możliwe. 

Usiądź. 

Weź kilka łagodnych oddechów, nie próbuj na siłę się uspokajać, po prostu zauważ, że oddychasz.

Krok 2: Skanowanie w poszukiwaniu „Dobrego” (lub Neutralnego)

To najważniejszy moment. Przeskanuj swoją uwagą ciało, szukając miejsca, które w tym momencie czuje się dobrze.

Uwaga: Jeśli jesteś w silnym stresie, znalezienie czegoś „dobrego” może być niemożliwe. Wtedy szukaj czegoś neutralnego. Czegoś, co „nie krzyczy”. 

Szukaj małych rzeczy. Gdzie w Twoim ciele jest teraz spokój?

  • Może Twoje stopy mają stabilny, pewny kontakt z podłogą?
  • Może Twoje dłonie są przyjemnie ciepłe, gdy leżą na udach?
  • Może czujesz wsparcie oparcia fotela pod plecami?
  • A może koniuszek Twojego nosa lub płatki uszu są po prostu neutralne. Ani napięte, ani zrelaksowane, po prostu są?

Krok 3: Zakotwicz uwagę

Kiedy znajdziesz takie miejsce (np. poczucie stabilnego gruntu pod stopami), skieruj tam całą swoją łagodną uwagę.

Zaciekaw się tym doznaniem. Jakie to uczucie stabilności jest? 

Czy jest twarde, czy miękkie? 

Gdzie dokładnie czujesz kontakt z podłogą?

Postaraj się „pobyć” w tym bezpiecznym/neutralnym miejscu przez 60 sekund, oddychając spokojnie. 

Pozwól, by to doznanie trochę urosło w Twojej świadomości. 

To jest Twoja Kotwica.

Krok 4: Wahadło (Miareczkowanie- Wariant dla odważniejszych)

Jeśli czujesz się na siłach, spróbuj delikatnie przenieść uwagę na miejsce w ciele, które jest lekko napięte (tylko na chwilę!), pobądź tam 5 sekund, powiedz mu w myślach „widzę cię”, a potem natychmiast wróć uwagą do swojej Kotwicy Bezpieczeństwa (np. stóp na podłodze) i zostań tam, aż się ustabilizujesz.

Dlaczego to działa?

Twój mózg (Czujnik Dymu) w stresie widzi tylko zagrożenie. Cały świat staje się niebezpieczny. Pokazując mu, że w Twoim ciele jednocześnie istnieje miejsce, które jest bezpieczne, stabilne i spokojne, przerywasz pętlę totalnej paniki. Wysyłasz sygnał: 

Jest ciężko, ale jakaś część mnie jest bezpieczna tu i teraz.

Jest to genialne narzędzie używane w pracy z trauma w Somatic Experiancing.

Pamiętaj, przyjacielu/przyjaciółko. 

Jesteś w procesie. 

Blizny potrzebują czasu, by się uformować, ale one w końcu powstają. 

Nie zapomnij, by żyć pełnią życia.

I czerpać z niego garściami.

A jak nie potrafisz ogarnąć tego sam/a to poproś o pomoc. To największy akt odwagi i zadbania o siebie.

Twoje Ciało Ci za to podziękuje. 

Dodaj komentarz