Nie reagujesz na rzeczywistość, reagujesz na swoją „mapę” rzeczywistości.

Zdarzyło Ci się kiedyś poczuć paraliżujący lęk, chociaż obiektywnie nic Ci nie groziło?

Albo wybuchnąć ogromną złością w odpowiedzi na jedno, z pozoru niewinne zdanie rzucone przez partnera?

Stoisz potem w kuchni, patrzysz na rozbitą szklankę albo na swoje drżące dłonie i myślisz:

Co we mnie wstąpiło? Przecież nic takiego się nie stało.

Twój intelekt wie, że to tylko nieumyta szklanka, lekko spóźniony autobus albo mail od szefa z prośbą o spotkanie. Ale Twoje ciało w ułamku sekundy odpala procedurę awaryjną. Serce wali, żołądek zwija się w supeł, oddech staje się płytki. Jesteś w trybie walki o przetrwanie.

Zatrzymajmy się tu na chwilę.

Weź głęboki wdech i powolny wydech.

Możesz kilka. Obserwuj przy tym co się zmienia w ciele.

Nie zwariowałaś/eś. Z Tobą naprawdę wszystko jest w porządku.

To, czego w takich momentach doświadczasz, to brutalne zderzenie dwóch światów. Ponieważ w tym ułamku sekundy, w którym Twoje ciało ulega zamrożeniu albo wpada w furię, Ty nie jesteś w „tu i teraz”.

Nie reagujesz na rzeczywistość.

Reagujesz na swoją mapę rzeczywistości.

Wyobraź sobie, że wsiadasz do nowoczesnego samochodu. Masz przed sobą piękną, szeroką autostradę. Słońce świeci, droga jest prosta, masz pełen bak. Wszystko w Twoim obecnym życiu wskazuje na to, że jesteś bezpieczna/y. Ale w panelu nawigacji masz wgraną starą, zniszczoną mapę z 1995 roku. Mapę pełną ostrzeżeń o braku dróg, przepaściach, zaminowanych polach i zerwanych mostach, których dawno już nie ma.

Jedziesz prosto, a Twój GPS nagle zaczyna wyć:

Uwaga! Śmiertelne niebezpieczeństwo!

Natychmiast zawróć!

Co robi Twoje ciało? Reaguje na alarm.

Wciskasz hamulec do dechy, chociaż na drodze nie ma żadnej przeszkody.

W psychologii i programowaniu neurolingwistycznym nazywamy to zjawisko przekonaniami. To filtry, przez które patrzysz na świat. Ale z perspektywy głębokiej pracy z ciałem i emocjami, to coś znacznie większego niż tylko myśli. To biologiczne, zakodowane w układzie nerwowym oprogramowanie przetrwania.

Totalna Biologia mówi bardzo wprost: dla Twojego mózgu gadziego (najstarsza i automatyczna część mózgu) i układu limbicznego (część logiczna) nie ma różnicy między realnym drapieżnikiem, a wyobrażonym zagrożeniem. Jeśli Twoja „mapa” mówi, że

odrzucenie równa się śmierć,

to gdy partner nie odpisuje na wiadomość przez dwie godziny, Twój organizm reaguje dokładnie tak, jakbyś została/został sam/a na mrozie, odcięta/y od stada (automatyczny mechanizm, który był potrzebny abyś mógł/mogła przetrwać.

Konflikt biologiczny zostaje uruchomiony.

Ciało zaczyna produkować kortyzol.

Napinają się mięśnie karku.

Pojawia się bezsenność.

Próbujesz to racjonalizować. Próbujesz „myśleć pozytywnie”. Naklejasz uśmiechnięty plaster na krwawiącą ranę, ale kontrolka w samochodzie nadal mruga na czerwono.

Dlaczego ta mapa wciąż kieruje moim życiem?

Jeśli pracujemy z Systemem Wewnętrznej Rodziny (IFS), szybko odkrywamy, że to nie dorosła/y Ty trzyma kierownicę w tych kryzysowych momentach.

Za kierownicę chwyta przerażona część Ciebie.

To Twoje Wewnętrzne Dziecko, które kiedyś, w dzieciństwie, w szkole, w zimnym domu musiało stworzyć tę „mapę”, żeby w ogóle przetrwać. Dla małego dziecka, chłodna, niedostępna emocjonalnie matka to stan zagrożenia życia. Więc dziecko tworzy mapę:

Muszę być niewidzialna/y, żeby przetrwać.

Albo

Muszę kontrolować absolutnie wszystko, żeby być bezpieczną/ym.

Wtedy ta mapa uratowała Ci życie. Była Twoją najcenniejszą strategią obronną.

Ale dzisiaj masz 30, 40, 50 lat.

Dawne zagrożenie minęło. A Ty wciąż trzymasz gardę tak wysoko, że od tego napięcia bolą Cię już wszystkie mięśnie i brakuje Ci tchu.

Z perspektywy Terapii Mocnego Trzymania (TMT), to zablokowane w czasie, zamrożone z przerażenia dziecko nie potrzebuje, żebyś na nie krzyczała/ał. Nie potrzebuje, żebyś mówiła/mówił:

weź się w garść, przecież jesteś dorosła/y!

Ono potrzebuje głębokiego, bezwarunkowego objęcia.

Potrzebuje usłyszeć:

Widzę, jak bardzo się boisz. Ale już jestem.

Jestem duża/y i teraz ja przejmuję stery.

Możesz odpocząć.

Ale tutaj dochodzimy do miejsca, w którym klasyczna psychologia często się zatrzymuje, a my musimy pójść krok głębiej. Do przestrzeni Cichej Wiedzy Serca.

Ponieważ, gdy spojrzymy na Twoją mapę przez pryzmat Współczesnych Pól Informacyjnych (WPI) Anny Choińskiej, musimy zadać sobie jedno, bardzo niewygodne, ale potężne pytanie.

Spójrz na swoje najcięższe przekonania. Na ten lęk przed brakiem pieniędzy. Na poczucie, że nie zasługujesz na miłość. Na przekonanie, że życie to ciężka walka.

Zatrzymaj się i poczuj to w ciele.

Czy to w ogóle jest Twoje?

Dla kogo, z wielkiej, ślepej miłości, niesiesz ten ciężar?

Kto w Twoim rodzie musiał wierzyć, że świat jest niebezpieczny, że Ty teraz żyjesz w ten sposób?

Czasami ta przestarzała mapa w Twoim GPS-ie nawet nie została narysowana przez Ciebie. Dostałaś/eś ją w spadku. I w ramach głębokiej, nieświadomej lojalności rodowej, uparcie podążasz jej szlakami, niszcząc swoje relacje, zdrowie i finanse.

Zapadamy się pod tym systemowym ciężarem, głęboko wierząc, że to nasz własny mrok, nasz własny błąd i nasza wina. A to często po prostu nie Twoja historia.

Zanim przejdziemy do tego, jak pracować z polem i jak bezpiecznie uaktualnić tę mapę, mam dla Ciebie małe zadanie na dziś. Nie musisz niczego zmieniać. Nie musisz niczego naprawiać.

Zauważ tylko dzisiaj jeden moment, w którym Twoja reakcja będzie nieadekwatna do sytuacji. Kiedy poczujesz ten znajomy, irracjonalny lęk albo złość.

Zatrzymaj się na sekundę, połóż dłoń na klatce piersiowej i powiedz do siebie w myślach:

Widzę to.

To tylko stara mapa.

Jestem tu i teraz.

 Jestem bezpieczna/y.

To teraz zajrzyjmy do bagażnika.

Kiedy klasyczny rozwój osobisty lub szybkie metody motywacyjne mówią Ci: „po prostu zmień przekonania”, często czujesz w ciele ogromny opór. Intelektualnie doskonale rozumiesz, że Twoja reakcja Ci szkodzi, ale nie potrafisz jej zatrzymać. Zaciskasz zęby, próbujesz działać inaczej, a po tygodniu i tak wracasz do starych schematów.

Dlaczego?

Ponieważ za każdym trudnym przekonaniem, za każdą nieaktualną mapą, stoi potężna, niewidzialna siła.

To nie jest złośliwość Twojego umysłu. To nie jest Twoja słabość.

Zupełnie nie.

To jest Twoja ślepa miłość.

I to nie jest ani dobre ani złe. Po prostu takie to jest, czy tego chcesz, czy już nie.

Kiedy przychodzimy na świat, jesteśmy całkowicie bezbronni. Jako małe dzieci nie mamy innego wyboru, jak tylko dostroić się do wibracji naszego domu, do mapy naszych rodziców. Robimy to, by przetrwać, ale przede wszystkim robimy to po to, by przynieść im ulgę.

Dziecko patrzy na zmęczoną, smutną matkę, która zrezygnowała ze swoich marzeń. Patrzy na ojca, który zaciska zęby i walczy o przetrwanie rodziny. I to małe, kochające serce podejmuje całkowicie nieświadomą, systemową decyzję:

Mamo, tato, widzę Wasz ciężar. Kocham Was tak bardzo, że wezmę go na siebie. Będę nieść Wasz smutek, żebyście Wy nie musieli.

Tworzymy mapę opartą na lojalności.

A potem mijają lata. Chcesz założyć szczęśliwy związek. Chcesz zarabiać pieniądze z lekkością. Chcesz po prostu odpocząć. Ale kiedy tylko zbliżasz się do tego celu, Twój wewnętrzny GPS włącza alarm.

W Systemie Wewnętrznej Rodziny (IFS) widzimy to bardzo wyraźnie. Masz w sobie część, która pragnie wolności i rozwoju. Ale masz też część, która jest lojalnym Strażnikiem. Ten Strażnik staje okoniem, bo doskonale wie, z czym wiąże się Twoja zmiana.

Jeśli nagle, jako dorosła osoba, zaczniesz żyć lekko, radośnie i w obfitości poczujesz podświadomie, że zdradzasz swój ród.

Poczujesz, że przestajesz do nich należeć.

To tutaj musimy zadać to najtrudniejsze pytanie. Zadaję je często w gabinecie, gdy patrzę w oczy osoby zmęczonej latami walki z wiatrakami. Zadam je teraz Tobie. Zrób powolny wdech.

Czy wolno Ci mieć lżej niż Twojej mamie?

Czy masz odwagę być szczęśliwa/y w związku, skoro Twoi rodzice całe życie się szarpali?

Dla kogo ciągle jeszcze powtarzasz tę historię cierpienia?

Poobserwuj swoje ciało, co zaczyna się z nim robić. W której jego części zaczyna się zmiana.

Daj sobie chwilę na obserwację tego.

Daj sobie wewnętrzną zgodę na to, co się zaczyna w Tobie wydarzać.

Totalna Biologia tłumaczy nam bardzo konkretnie, jak ciało reaguje na ten konflikt. Dla Twojej podświadomości brak przynależności do stada (rodu) oznacza śmierć. To jest „wytresowany” przez tysiące lat automatyczny mechanizm naszego ciała. Dlatego Twoja biologia zawsze wybierze starą, bolesną lojalność zamiast nowej, nieznanej wolności. Woli wygenerować atak paniki, migrenę czy ucieczkę w chorobę, niż pozwolić Ci „zdradzić” tych, których kochasz. Dla naszej podświadomości często stary znany ból jest lepszy niż coś nowego (choć może być wyzwoleniem, lekkością), ponieważ to doprowadziło do przeżycia, a jaka będzie konsekwencja nowych reakcji to nie wiadomo. Dlatego łatwiej wchodzimy w stare schematy a nowe musimy „wyćwiczyć”.

Więc stoisz z tym ołowianym bagażem w rękach.

Twoje Wewnętrzne Dziecko dźwiga plecak pełen niespełnionych marzeń i lęków poprzednich pokoleń.

I tu wkracza perspektywa Terapii Mocnego Trzymania.

To małe, uwięzione w lojalności dziecko w Tobie nie potrzebuje, żebyś tłumaczyła/tłumaczył mu zasady lingwistyki, czy psychologii. Nie potrzebuje analizy.

Ono potrzebuje utulenia. Potrzebuje, by ktoś większy i silniejszy stanął za nim i powiedział:

Widzę, jak bardzo się starałaś/eś ich uratować.

Ale to nie jest Twoje.

To jest na Ciebie za duże.

W dzisiejszym ćwiczeniu chcę zaprosić Cię do bardzo intymnego doświadczenia.

Wyobraź sobie przed sobą osobę z Twojego systemu (może to mama, może tato, nie szukaj jednak na początek za daleko), której ciężar (jak podejrzewasz) niesiesz na swoich barkach.

Zobacz w wyobraźni tę starą mapę przekonań, którą od nich przejęłaś/przejąłeś.

Nie oceniaj tego.

Nie złość się.

Zobacz tylko, że to jest ich mapa. Powstała w ICH czasach, w odpowiedzi na ICH trudności.

Połóż dłonie na swoich ramionach, jakbyś mocno, ale czule obejmowała/obejmował samą/samego siebie.

Poczuj wyraźnie dotyk swoich dłoni.

Jesteś dorosła/y.

Masz zasoby.

Powiedz na głos, powoli, dając sobie czas na wzięcie oddechu po każdym zdaniu:

Mamo / Tato.

Z miłości do Ciebie, tak długo niosłam/niosłem ten lęk jako swój.

Myślałam/em, że w ten sposób pomogę.

Zostawiam ten ciężar u Ciebie.

To jest Twój los, a ja mam swój.

Patrz na mnie życzliwie, gdy od teraz będę budować własną, nową mapę.

Sprawdź, co dzieje się w Twoim ciele po tych słowach.

Pojawia się ulga?

A może napięcie?

Każda reakcja jest w porządku.

Daj jej bezpieczne ramy.

Daj jej przestrzeń.

Zaopiekuj się nią, jak wtedy Ty tego potrzebowałaś/eś

Zrobiłaś/eś to ćwiczenie? Stanęłaś/stanąłeś przed swoim systemem i oddałaś/oddałeś im ich ciężar?

Jeśli tak, prawdopodobnie poczułaś/poczułeś w ciele jedno z dwóch:

wielką ulgę i głęboki oddech,

albo

potężny, paraliżujący lęk i zaciśnięte gardło.

I ten opór jest absolutnie fascynujący.

Kiedy próbujesz zmienić swoją mapę za pomocą szybkich afirmacji, kiedy na siłę wciskasz gaz do dechy, żeby „przełamać swoje ograniczenia”, Twoje ciało często mówi twarde:

NIE.

Zaczynasz sabotować własne działania. Oblewasz ważny egzamin, odwołujesz spotkanie, na którym Ci zależało, nagle łapiesz infekcję, a w relacji, w której wreszcie układa się dobrze, zaczynasz szukać dziury w całym.

Twój intelekt szaleje ze złości na samego siebie. Ale Twoje ciało właśnie ratuje Ci życie.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: Twój układ nerwowy to nie jest poligon doświadczalny dla intelektualnej gimnastyki. Każdy objaw, który nazywasz „autosabotażem”, każda prokrastynacja, każdy nagły atak lęku, fizyczny ból, a nawet stany depresyjne, to z punktu widzenia biologii perfekcyjne rozwiązanie głębokiego konfliktu. To po prostu bezpiecznik w Twoim systemie. On działa prawidłowo, tak jak został stworzony. Tylko czy instalacja nadal aktualna, czy masz o wiele większe zapotrzebowanie na prąd bo i działających urządzeń w tle o wiele więcej?

Ważna uwaga bezpieczeństwa: Jeśli doświadczasz głębokiej depresji, stanów ostrych, ataków paniki czy myśli rezygnacyjnych, pamiętaj proszę, że to nie jest czas na domową autoterapię z blogiem. W takich sytuacjach należy bezwzględnie szukać pomocy u lekarza psychiatry lub wykwalifikowanego psychoterapeuty. Moje treści są wsparciem w rozwoju, ale nigdy nie zastąpią leczenia klinicznego). Za to są ogromnym wsparciem w tym procesie.

Wracając do naszej metafory z samochodem i starą nawigacją. Wyobraź sobie, że masz głęboko, w podświadomości wgrany program:

Jeśli odniosę sukces, jeśli będę mieć lżej niż moja matka i mój ojciec, zdradzę ich i zostanę wyrzucona/y z rodu.

Kiedy jesteś o krok od tego sukcesu (awans, szczęśliwy związek, wolność finansowa), Twoja biologia krzyczy:

Śmiertelne zagrożenie!

Odcięcie od stada!

Wywala bezpieczniki.

Odłączasz zasilanie.

Zatrzymujesz się w miejscu. Jesteś bezpieczna/y, bo nie odniosłaś/odniosłeś sukcesu. Twoja stara lojalność pozostała nienaruszona. Przetrwałaś/eś.

Pracując z Systemem Wewnętrznej Rodziny, nazywamy to działaniem Części Ochronnych. Kiedy próbujesz na siłę odebrać starej mapie kontrolę nad swoim życiem, Twoja „część, która walczy” albo „część, która się boi” wpada w szał. Często traktujesz ją jak wroga, którego trzeba pokonać, „złą” lub ciemną stronę siebie. A to jest po prostu wyczerpany żołnierz, który od trzydziestu lat siedzi w okopie i myśli, że wojna nadal trwa.

Z perspektywy Terapii Mocnego Trzymania (TMT), ten wewnętrzny żołnierz, ten sabotażysta, to bardzo często po prostu Twoje przerażone wewnętrzne dziecko. Te które potrzebowało przytulenia, akceptacji. Bezwarunkowej Miłości rodziców.

Nie zaktualizujesz oprogramowania u przerażonego dziecka za pomocą suchych procedur, krzykiem, czy wymaganiami. Nie wyrwiesz mu z rąk starej mapy siłą, bo ono chwyci się jej jeszcze mocniej. Zablokowane emocje i przestarzałe mapy potrzebują bezpiecznych ram. Potrzebują głębokiego, bezwarunkowego objęcia. Słowem (to właśnie robię na sesjach online) lub gestem (tego doświadczysz zemną na warsztatach).

Aby trwale przepisać mapę, musisz najpierw obniżyć ciśnienie w układzie nerwowym. Musisz nawiązać fizyczny, czuły kontakt z tą częścią Ciebie, która panicznie boi się puścić to, co znane (nawet jeśli to znane sprawiało ból).

Zatrzymaj się teraz.

Weź wdech.

Wypuść bardzo powoli powietrze ustami.

Zlokalizuj w ciele miejsce, w którym zazwyczaj czujesz napięcie przed zmianą lub przed sukcesem.

Może to ciężar na klatce piersiowej?

Może ścisk w żołądku?

Zauważ, gdzie to się zaczyna u Ciebie.

Połóż tam swoją dłoń.

Nie próbuj tego odpychać.

Bądź z tym napięciem tak, jak siedzi się przy łóżku gorączkującego dziecka.

Powiedz do tego oporu, do tej lojalnej części, na głos:

Widzę, jak bardzo się boisz.

Widzę, że próbujesz mnie chronić przed odrzuceniem.

Dziękuję Ci za Twoją służbę.

Ale wojna się skończyła. Jestem duża/y i teraz ja prowadzę.

A we mnie, przy tym słowie, zapada długa cisza i wtedy tworzy się przestrzeń na to, by biologia powoli zrozumiała, że zagrożenie minęło. Ciało może wyluzować, odpuścić.

Musisz pokazać swojemu układowi nerwowemu, że nowa mapa nie oznacza śmierci ani utraty więzi z rodem. Że można puścić lojalność wobec cierpienia rodziców, nie tracąc przy tym ich miłości. Pracując w oparciu o cichą wiedzę serca, często powtarzamy zdanie, które uwalnia ten wielopokoleniowy supeł. Sprawdź, jak rezonuje w Twoim ciele, kiedy powiesz je w myślach do swoich rodziców:

Mamo, tato. Patrzcie na mnie życzliwie, kiedy mi się udaje i kiedy mam lekko.

Tylko tyle.

I aż tyle.

Zostawiasz cierpienie w przeszłości, z szacunkiem, ale wybierasz życie dla siebie.

Zrobiliśmy wspólnie ogromny kawał pracy. Przeszliśmy od uświadomienia sobie, że Twój lęk to tylko nieaktualna nawigacja, aż po głębokie, rodowe korzenie tego oprogramowania. Zrozumiałaś/zrozumiałeś, że sabotaż to po prostu rozpaczliwa próba przetrwania Twojego wewnętrznego systemu.

Teraz czas na konkret. Czas na to, by tę cichą wiedzę serca sprowadzić do materii. Do Twojej codzienności.

Wyobraź sobie, że znów stoisz w tej kuchni z pierwszej części naszego spotkania. Partner rzuca to jedno, zapalne zdanie, albo dostajesz tego stresującego maila od szefa. Twoje ciało natychmiast się napina. Zaczyna się stara, dobrze znana procedura awaryjna.

Zamiast jednak dać się porwać temu tsunami, tym razem zrobimy coś zupełnie innego. Oddaję w Twoje ręce osobistą Apteczkę Pierwszej Pomocy. To narzędzie, które łączy w sobie ugruntowanie ciała, utulenie Wewnętrznego Dziecka i siłę Współczesnych Pól Informacyjnych.

Kiedy poczujesz, że stara mapa znów przejmuje stery, wykonaj te trzy proste kroki:

KROK 1: Fizyczne wyhamowanie (Perspektywa Ciała)

Twój mózg gadzi uważa, że właśnie umierasz. Intelektualne tłumaczenie mu, że to tylko mail, nic nie da. Musisz wysłać sygnał z ciała do mózgu, a nie odwrotnie.

Zatrzymaj się!

Poczuj mocno stopy na podłodze.

Weź jeden głęboki wdech nosem, a potem zrób bardzo, bardzo długi wydech ustami. Tak długi, jakbyś zdmuchiwała/zdmuchiwał świeczkę na torcie urodzinowym. Ten jeden przedłużony wydech fizjologicznie stymuluje Twój nerw błędny. Mówi biologii:

Hej, gdyby gonił mnie tygrys, nie miałabym/nie miałbym czasu tak wolno oddychać.

Jeśli potrzebujesz (szczególnie na początku) powtórz to kilka razy.

KROK 2: Bezpieczne ramy.

Teraz, kiedy ciśnienie odrobinę spadło, nie atakuj siebie. Nie myśl:

znowu reaguję jak wariat/ka. (powiedział/a byś to komuś, kogo szczerze kochasz? To przestań to robić sobie)

Zamiast tego, połóż dłoń na klatce piersiowej. Wyobraź sobie tę przerażoną część Ciebie, to małe, uwięzione w przeszłości dziecko, które właśnie wcisnęło przycisk alarmowy.

Daj mu to, czego nie dostało, gdy tworzyło tę bolesną mapę. Powiedz w myślach:

Widzę, jak bardzo się boisz.

Masz prawo tak się czuć.

Jestem tu z Tobą. Nigdzie nie pójdę.

KROK 3: Aktualizacja Mapy

Kiedy Twoje ciało poczuje to bezwarunkowe objęcie, zrób przestrzeń na najważniejsze. Spójrz na ten lęk, na tę złość czy poczucie odrzucenia, które właśnie w Tobie buzuje. Spójrz na nie jak na paczkę, którą trzymasz w rękach.

Zadaj sobie w ciszy to jedno, uwalniające pytanie:

Czyje to właściwie jest?

Do kogo należy ten strach?

Jeśli poczujesz, że to bagaż mamy, taty, dziadka, to wyobraź ich sobie przed sobą. I z ogromnym szacunkiem, ale też z absolutną stanowczością dorosłego człowieka, powiedz:

Mamo, tato. To było Wasze. Wtedy, w Waszym czasie.

Zostawiam to przy Was.

Teraz jest mój czas. I ja wybieram inną drogę.

Poczuj, jak z każdym słowem Twoja klatka piersiowa unosi się odrobinę lżej. Jak stara mapa powoli blaknie, ustępując miejsca rzeczywistości. Tej prawdziwej, w której jesteś bezpieczna/y, dorosła/y i sprawcza/y.

Nie zmienisz całego swojego oprogramowania w jeden dzień. I wcale nie musisz. To nie jest wyścig. To jest powrót do domu. Powrót do samego siebie, krok po kroku, w Twoim własnym, unikalnym tempie.

Traktuj siebie z łagodnością. Bądź dla siebie tą/tym czułą/czułym, dorosłą/ym przewodnikiem, na którego całe życie czekałaś/czekałeś.

A jeśli poczujesz w tej drodze, że ciężar, z którym się mierzysz, jest zbyt duży, by nieść go w pojedynkę, jeśli poczujesz, że potrzebujesz bezpiecznej przestrzeni, by wreszcie rozpakować ten rodowy bagażnik, to wiesz, gdzie mnie szukać.

W razie trudności, po prostu jestem.

Dziękuję Ci za ten wspólny czas.

Do zobaczenia na drodze do swojej cichej wiedzy serca.

Michał

Dodaj komentarz